You are currently viewing Czy dzisiejszy lęk może mieć źródło w dzieciństwie?

Czy dzisiejszy lęk może mieć źródło w dzieciństwie?

Maria Kaczorowska

Maria Kaczorowska, psycholog, autorka „Miłych Obrazków” i „Codziennego Treningu Wdzięczności”.

Rozmowa z 31 marca 2020 r.. Rozmawiała: Patrycja Juszkat, psycholog, psychotraumatolog

Patrycja Juszkat: Dlaczego niektórzy w obliczu zagrożenia odczuwają znacznie silniejszy lęk, łatwo wpadają w panikę?

Maria KaczorowskaMaria Kaczorowska

Każdy człowiek ma swój wyjątkowy sposób odbierania rzeczywistości i reagowania na nią. Częściowo jest on zależny od naszych genów, ale równie ważne jest środowisko – od tego, którego zaznaliśmy jeszcze w brzuchach naszych matek, po to, w którym żyjemy dziś i które może wzmacniać, lub osłabiać nasze lękowe reakcje. Dodatkowym elementem jest doświadczenie traumy, które może uwrażliwić nasz system nerwowy na postrzeganie niebezpieczeństwa. Mówiąc o traumie, mam na myśli nie tylko kataklizmy i wypadki, ale wszelkie sytuacje, kiedy czujemy zagrożenie dla naszego życia, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie możemy z tym zagrożeniem nic zrobić. Co okrutne, taką traumę przechodzi prawdopodobnie duża część społeczeństwa doświadczając w wieku dziecięcym nadużyć ze strony dorosłych. Cały problem traumy i jej wpływu na ciało świetnie opisuje Bessel van der Kolk w swojej książce „Strach ucieleśniony”.

Patrycja Juszkat: Jak wczesnodziecięce doświadczenia wpływają na postrzeganie trudnych sytuacji?

Maria KaczorowskaMaria Kaczorowska

Trauma wczesnodziecięca może prowadzić do zmian w pracy mózgu. Obszary odpowiedzialne za pobudzenie i hamowanie pracują w sposób rozregulowany, u jednych wciskając pedał gazu i prowadząc do szybkiego wydatkowania energii i utraty zasobów, a u innych zaciągając bez przerwy hamulec, lub robiąc obie czynności naprzemiennie w sposób nieadekwatny do sytuacji. Uczenie się świata w takich warunkach sprawia, że cała jego konstrukcja jest naznaczona piętnem traumy. Jeśli dziecko na skutek doświadczeń postrzega świat jako miejsce zagrażające, a ludzi dorosłych jako niebezpiecznych i niegodnych zaufania, to wiele ścieżek rozwoju pozostaje dla niego zamkniętych. W sklepie z bajecznie kolorowymi słodyczami patrzy przede wszystkim na podłogę, by się nie przewrócić i przez to nie ma możliwości wybrać dla siebie tego, co najbardziej by je uszczęśliwiło.

Maria Kaczorowska

Jeśli rodzice są emocjonalnie niedostępni, to właśnie taki model przekazują swojemu dziecku, z dołączoną do tego daru karteczką mówiącą „nie jesteś ważny”.

Maria Kaczorowska

Patrycja Juszkat: Jeżeli miałam nerwową, wiecznie zamartwiającą się mamę, będzie mi trudniej zachować spokój?

Maria KaczorowskaMaria Kaczorowska

Dzieci uczą się od swoich rodziców, poza tym oczywiście dzielą te same geny. Jeśli moja mama należy do osób zamartwiających się, to ja również mogę posiadać układ nerwowy skłonny dostrzegać w bardzo intensywny sposób wszelkie zagrożenia. Jeśli do tej skłonności biologicznej dołożymy uczenie się poprzez naśladowanie i środowisko wspierające ten sposób reagowania, na przykład równie lękowych dziadków, to są to warunki cieplarniane dla zaburzeń lękowych.

Patrycja Juszkat: A jeżeli wspominam rodziców jako emocjonalnie niedostępnych, odnoszących sukcesy, ale zaabsorbowanych własnymi sprawami? Jeżeli nie było nikogo, kto towarzyszyłby mi w moich dziecięcych niepokojach, smutkach?

Maria KaczorowskaMaria Kaczorowska

Jeśli rodzice są emocjonalnie niedostępni, to właśnie taki model przekazują swojemu dziecku, z dołączoną do tego daru karteczką mówiącą „nie jesteś ważny”. A z taką informacją ze strony rodziców trudno żyć i skutecznie radzić sobie z przeciwnościami. W odpowiedzi na brak zainteresowania światem emocjonalnym dziecka może pojawić się u niego strategia „ja nie jestem w porządku” razem ze „świat nie jest w porządku”, a na obu ciężko budować życie z poczuciem pełni i spokoju.

Pocieszające jest, że mówi się, że dziecko potrzebuje przynajmniej jednej dobrej, bezpiecznej relacji, by rozwinąć zdrową osobowość. Jeśli dziecko ma do dyspozycji obecność serdecznego mu dorosłego, który posiada kompetencje emocjonalne i własne umiejętności radzenia sobie z lękiem i zechce mu je przekazać, to bez wątpienia jest to wielki zasób. Będąc osobą ważną w relacji z takim dorosłym dziecko uczy się wzorców skutecznego radzenia sobie z własnym lękiem, a przy okazji dostaje komunikat: „jesteś istotny”, tak potrzebny do zbudowania pozytywnego obrazu samego siebie i otaczającego świata.

Maria Kaczorowska

Jeśli dziecko ma do dyspozycji obecność serdecznego mu dorosłego, który posiada kompetencje emocjonalne i własne umiejętności radzenia sobie z lękiem i zechce mu je przekazać, to bez wątpienia jest to wielki zasób. Będąc osobą ważną w relacji z takim dorosłym dziecko uczy się wzorców skutecznego radzenia sobie z własnym lękiem, a przy okazji dostaje komunikat: „jesteś istotny”, tak potrzebny do zbudowania pozytywnego obrazu samego siebie i otaczającego świata.

Maria Kaczorowska

Patrycja Juszkat: A co z osobami, które musiały zawsze „dawać sobie radę”? Ojciec alkoholik, matka na dwóch etatach, ledwo wiązała koniec z końcem. Ktoś musiał ogarniać młodsze rodzeństwo, ugotować obiad. Nie było przestrzeni na łzy, wieczorne tulenie…

Maria KaczorowskaMaria Kaczorowska

Jeśli dziecko znalazło się w takiej sytuacji, że musiało wejść w rolę rodzica, to po pierwsze może rozwinąć odpowiedzialność, która na pierwszy rzut oka wydaje się czymś pozytywnym, ale wyczerpuje zasoby dziecka, które mogłyby być zużytkowane na innych polach. Poza tym w tej sytuacji brakuje wzorców, jak to właściwie jest być dzieckiem, ale też jak być odpowiedzialnym dorosłym, dbającym o granice swoje i innych. To bardzo ważne z tymi innymi – bo jeśli osoba, która weszła w rolę rodzica nareszcie sama nim zostaje, to nieświadomie może wchodzić w rolę dziecka i oczekiwać od swojego potomka, że ten zajmie się jego dobrym samopoczuciem. Innymi słowy, w końcu może przeżyć swoje ukradzione dzieciństwo.

Patrycja Juszkat: Jak może pomóc sobie osoba, która postrzega świat przez pryzmat zagrożenia, niebezpieczeństwa, żyje w ciągłym strachu?

Maria KaczorowskaMaria Kaczorowska

Jeśli zostaliśmy obdarzeni przez rodziców i los urodą układu nerwowego, który bardzo mocno reaguje na zagrożenie, to w tej sytuacji niewiele można zmienić bez akceptacji samego siebie. Wewnętrzny monolog, polegający na dokopywaniu samemu sobie, niestety wcale nie pomoże. Ważne, by nie próbować uciekać od nieprzyjemnych myśli i uczuć, ale pozwolić im płynąć przez siebie i odejść. Uczy tego oczywiście medytacja, której teraz możemy uczyć się nawet za pomocą aplikacji na smartfon. Przydatna może być koncepcja cyklu stresowego opisana w książce Emily i Amelii Nagosky „Burnout” i podane tam sposoby radzenia sobie z napięciem: aktywność fizyczna, ekspresja artystyczna, stosowanie technik oddechowych, głośny śmiech lub płacz, czy czynności pielęgnacyjne. W sytuacji, gdy lęk jest paraliżujący i wpływa negatywnie na nasze życie na jakimkolwiek polu, warto udać się do psychoterapeuty, by w bezpiecznym środowisku poznać lepiej mechanizmy stojące za naszym samopoczuciem i nauczyć się technik kontrolowania ich. Być może jako dodatek przydatna w opanowaniu lęku będzie również zalecona przez psychiatrę farmakoterapia, która zmniejszając lęk, ułatwi proces zmiany.

Patrycja Juszkat: Dziękuję za wartościową rozmowę.

Jeśli chcesz porozmawiać o tym, co jest dla Ciebie ważne, możesz umówić się na spotkanie online.

Umów spotkanie

← Wszystkie wywiady i artykuły